Odwiedziny

Historie które się nam przytrafiły.

Moderator: Redaktorzy

Awatar użytkownika
Lakshmi
VIP
VIP
Posty: 598
Rejestracja: 13 sty 2016, 19:34
Podziękował: 126 razy
Podziękowano: 288 razy

Odwiedziny

Postautor: Lakshmi » 24 lut 2016, 19:55

Kiedy pracuję z kryształami i pacjentem całkowicie uwalniam się od świata materialnego.
Skupiam się tylko i wyłącznie na leżącej osobie , jej wnętrzu ciała fizycznego oraz przestrzeni mentalnej. Doznania i przekazy są przeróżne uzależnione od indywidualnej osobowości osoby oraz potrzeb związanych z niedomaganiem ciała fizycznego i nie tylko.

Każdy pacjent jest inny. Nie ma dwóch takich samych i identycznych osobowości. Ponieważ moje mieszkanie jest chronione, żadne badziewie astralne nie ma racji bytu u mnie pod moim dachem.

W trakcie pewnej sesji poczułam zapach palonego papieru w mieszkaniu, pomimo że w kadzielnicy żarzyła się trociczka, ten zapach przebijał ponad wszystko. Nie mogąc przerwać połączenia i wyjść z pokoju w celu przeszukania mieszkania co to za papier się tli mentalnie omiotłam przylegającą do pokoju kuchnię.

O skubany! Kto ci pozwolił tu przyjść! Wynocha z mojego terytorium! Natychmiast! Won mi stąd! Nim skończę ma cię tu nie być! Bo inaczej zatańczę z tobą!

W kuchni oparty o szafkę stał młody mężczyzna o ciemnej karnacji, błękitnych oczach złoto blond kędzierzawych włosach i twarzy ślicznego cherubina. W mentalu błyskawicznie pojawiło się "Ten co niesie światło" No szlak by cię trafił franco piekielna!

Musiałam wrócić do leżącej osoby. Odcięłam się. Po skończonej sesji koleżanka zapytała mnie czy wiem, że w kuchni stoi jakiś dziwny facet ? Zgłupiałam. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Ponieważ ona wie jak to działa powiedziała że wiem, i za chwilę odeślę go tam skąd przyszedł bo tu nie jego miejsce i nawet nie ma na co liczyć.

Nie będę dalej opisywać bo "utylizacja" tego gówna poszła szybko. Minął jakiś czas i zadzwonił telefon. Dzwoniła znajoma z którą byłam połączona pośrednio oczywiście za jej zgodą. Potrzebne nam to było do przekazywania wiedzy której potrzebowała. Rozmawiamy sobie i w pewnym momencie ta osoba mi mówi... zaczekaj bo chyba mi się coś w pokoju pali.. kurcze smród jakby palonych papierów. Zaglądam wszędzie ale nic się nie pali...

No to byłam w "domu" To badziewie jeszcze się koło niej kręciło pomimo że zdecydowanie już obrała zupełnie inną ścieżkę. Jeszcze na coś liczył, ale tu się pomylił. Cóż dawne echa ścieżki z której zrezygnowała na rzecz nowo obranej jeszcze czasem uchylały przejście z czego nie omieszkał skorzystać ten podstępny intruz.

Do czego zmierzam opisując tą historię? Do tego, że obierając jakąś ścieżkę rozwoju trzeba dobrze się zastanowić komu chcemy służyć i dlaczego. Czym dalej w las tym więcej drzew i tym trudniej wyjść z tego lasu. Jeżeli wyjdziemy z niego bez ostatecznego przekonania że to co było kiedyś a co zostało za nami ma już nie wrócić , tamta strona zawsze będzie się czaić na jakiś stosowny moment, aby ponownie pozyskać.

To że pojawił się u mnie w domu spowodowane było naszym wspólnym połączeniem, a moment bez kontroli przestrzeni przy otwartym portalu chciał sobie wykorzystać.

Na pewno znajdą się sceptycy którzy być może storpedują mój post, jednak już się przyzwyczaiłam i rozumiem to.

Wróć do „Nasze Historie”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość